Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 lipca 2014

Typowy wakacyjny dzień



Każdy dzień jest inny. Obfituje w niespodziewane wydarzenia, spotkania i rozmowy. Jednak w wakacje wszystko opiera się na pewnej wypracowanej rutynie. I chociaż wciąż jest nietypowo to jednak w granicach rozsądku.

Poranek

Zazwyczaj wstaję pomiędzy 8.00, a 9.00. Dzień rozpoczynam dużym kubkiem białej kawy. Ostatnio stało się to moim obowiązkiem, inaczej ból głowy daje mi się we znaki. Do kawy przygotowuje śniadanie. Staram się zawsze mieć w lodówce sezonowe owoce, żeby zrobić z nich koktajl. Później wybieram ubranie. W dni kiedy wiem, że nie zamierzam się nigdzie ruszać stawiam na wygodę, czyli dresowe szorty i top. Jeśli wychodzę  to najczęściej w sukience,  wtedy robię też makijaż. Po wszystkim planuje dzień, żeby nie zmarnować czasu.

Południe

Najczęściej robię transkrypcję dla Magdy Bębenek, opracowuje posty lub załatwiam sprawy w mieście. Dzisiaj miałam zaplanowaną rozmowę rekrutacyjną, ale została przeniesiona na poniedziałek. Przygotowuje obiad, który kończy moja mama po przyjściu z pracy.  Jeśli znajdę chwilę czasu włączam serial. Teraz na topie jest "Plotkara". Owszem denerwuje mnie to, że wszyscy kręcą ze wszystkim jak w "Modzie na sukces", ale nie potrafię sobie odpuścić. Bo to co robi Eric Daman (kostiumograf) jest godne podziwu. Późny popołudniem zazwyczaj wybieram aktywność fizyczną np. badmintona. Niestety nie jest to regularna praktyka. Ale staram się wrócić do porannego biegania.

Wieczór 

To czas relaksu, no chyba, że nie skończyłam transkrypcji na czas. :) Spędzam dużo czasu z narzeczonym i rodziną. Wybieramy wtedy gry planszowe, dobre filmy, kabarety lub LOL'a. Tak jestem dziewczyną i gram z moim młodszym bratem w League of Legends i nie, nie wstydzę się tego! Pomimo, że jest między nami duża różnica wieku staramy się spędzać sporo czasu razem. Bo w przyszłym roku wyprowadzam się z domu na dobre. Dzień kończę demakijażem i modlitwą. Niestety zasypiam długo, ale mam wtedy czas pomarzyć.




piątek, 4 lipca 2014

Jak zmienia się świat w czasie wakacji...


Świat zwalnia, żar lejący się z nieba wyhamowuje nawet najaktywniejsze osoby. A obowiązków jest jakby więcej. W końcu mamy czas wolny w wakacje więc wszyscy proszą Nas o przysługi i załatwienie ich spraw. Jeśli nie jesteście asertywni- jak ja- nie odpoczniecie w upalnym, letnim czasie. No i na pewno nie zrealizujecie swoich planów.

Moim planem na te wakacje jest przekształcenie bloga w prawdziwy, profesjonalny blog o szyciu. Ale tak jak piszę wszystko jest przeciwko mnie. Pewnie stwierdzicie, że to świetna wymówka, ale ani komputer nie chce działać jak trzeba, ani ilość obowiązków znacząco się nie zmniejszyła. Zaczęło się wszystko od przeprowadzki,  skracaniu spodni na niedzielę, wybieraniu nowego komputera ( wiem, że to sama przyjemność, ale ile czasu pochłania) kończąc na niewspółpracującym szablonie bloga.

W każdym razie nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać. Od mamy ( w związku ze wspaniałą okazją w pewnej sieci) dostałam tableta. Szybko pojawiła się potrzeba etui. W związku z tym, że rzeczy kupować nie lubię, zwłaszcza jak mogę je zrobić sama musiałam szybko zastanowić się nad produkcją domową. I tak z surówki powstał zgrabny pokrowiec, który nie jest do końca funkcjonalny. Ale podstawową rolę ochraniacza pełni bez przeszkód.

wtorek, 27 maja 2014

Listy niekoniecznie miłosne.


Mam wrażenie, że ostatnio wszyscy chcą być zorganizowani niczym Perfekcyjna Pani Domu. Czy jest w tym coś złego? Nie sądzę, ale zastanawiałam się dlaczego tak nam na tym zależy. I chyba wiem. Po prostu w życiu jest nam lepiej, łatwiej. Odnajdujemy stabilizację, rutynę, która daje poczucie bezpieczeństwa.


Ja lubię to robić bo tylko wtedy jestem wystarczająco zmotywowana do działania. Wiem, że zrobię to co zaplanowałam i znajdę czas na relaks. Jak się organizuję? Zaczynam od list. List ratują życie.



Listy celi

Chyba większość z nas marzy. Szkoda, że na marzeniach się kończy. Dlatego tak istotne jest wyznaczanie celi. Podobno warto rozpisać je w czasie. Wcześniej tego nie robiłam. Właśnie próbuje tej metody więc dam Wam znać czy działa. Dzięki zapisaniu celi przybliżamy się do ich zrealizowania.

Listy zadań do wykonania.

Staram się planować swój dzień wcześniej. Zazwyczaj siadam wieczorem dnia poprzedniego i zapisuję najważniejsze zadania. Nie przeznaczam na nie konkretnej ilości czasu, planuję tylko czy zrobię to rano, popołudniu czy wieczorem. Jeżeli mam wyznaczone godziny czuję się sfrustrowana jeśli coś się przesunie. Staram się najtrudniejsze, najmniej wygodne zadania planować na poranek. Wtedy jest większa szansa, że je wykonam, a poza tym będę miała już to z głowy.


Listy zakupów

Hej to jest patent! Kiedyś nienawidziłam list zakupów. Nie wiedziałam na co to komu. Jak idę do sklepu to przecież wiem co mam kupić. A potem w środku tygodnia okazywało, że nie mam co zrobić na obiad, a rano skończyło się mleko do kawy.  Planowanie posiłków   i produktów potrzebnych do ich przygotowania pozwała zaoszczędzić czas i pieniądze.


Listy pomysłów

Moja pamięć zawodzi i to często. Dlatego wszystkie swoje pomysły staram się zapisać. Dziele je na kategorie: pomysły na posty, na posiłki , inspiracje ślubne itd. Choć czasem ma problem, żeby odnaleźć się w tych notatkach przynajmniej mam pewność, że ten pomysł nie przepadł bez wieści. Zastanawiam się jeszcze nad lepszą organizacją tych list. Chyba warto było by je podzielić jeszcze na podkategorie.


sobota, 10 maja 2014

Sobotnie DIY - planer blogera




Będziecie potrzebować:
  • segregator A5 najlepiej z nieatrakcyjną okładką
  • kawałek materiału 50 cm x 50 cm
  • zszywacz i zszywki
  • wstążka ok. 130 cm
  • igła i nitka
  • papier dla małej poligrafii ( lub inny sztywny papier) , kartki A4, dziurkacz
  • nożyczki, kredki akwarelowe, ołówek , linijka
  • kubek z wodą i pędzelek


Zaczynam od obicia naszego segregatora . Materiał układamy na okładce uwzględniając zapas. Zszywam co kilka centymetrów.  Ważne, żeby zszywki był w takiej samej odległości od końca segregatora. Możecie sobie w tym celu wyrysować linię na materiale. 


Zszywki na zewnętrznej okładce dociskamy. Przyszywamy wstążeczkę, aby je zakryć. Wymaga to dużej cierpliwości. Warto wykorzystać ścieg kryty.


Sztywną kartkę dzielimy na dwie równe części. Dorysowujemy element przekładki. Jego szerokość to     
1 cm, a długość 4 cm.  


Rozcinamy je i odcinamy zbędny, wystający centymetr papieru. Wykonujemy 4 przekładki. W każdej z nich wykonujemy w tym samym miejscu dziurki.


Wyznaczamy sobie linie, aby nasz napis był równy. Jeżeli chcecie możecie wykorzystać inne kredki lub cienkopisy. Ja w następnej wersji na pewno przygotuje je na komputerze.


Dla łatwego rozróżnienia użyłam kontrastowych kolorów. Napisy wykończyłam pędzelkiem z wodą.  Bardzo lubię efekt kredek akwarelowych. Niestety zdjęcia nie oddają ich uroku. Kartki papieru A4 dzielimy na pół i wykonujemy w nich dziurki. Teraz wystarczy wszytko spiąć razem i planer gotowy.









niedziela, 16 marca 2014

Ulubieńcy ostatnich tygodni




Co jakiś czas w moim życiu pojawiają się ulubieńcy. Z różnych dziedzin. Często inspiracje pochodzą z blogów i youtube'a. Po kilku dniach tak bardzo zaczynam je lubić, że nie mogę się z nimi rozstać. W tym poście podzieliłam je na trzy kategorie: organizacyjne, czytelnicze oraz kosmetyczne.
Czerwony zeszyt, który widzicie powyżej to Przepiśnik. Wspaniała rzecz dla każdej gotującej osoby. Znaleziony w Biedronce, kosztował mnie 25 złotych. W środku  jest podzielony na kategorie. Na początku mamy przelicznik wagi na szklaki, łyżki i łyżeczki. A na poszczególnych podziałkach umieszczono kieszenie, które pozwalają gromadzić przepisy wycięte z gazet.
Organizer Design your life już znacie dlatego podrzucam tylko linka do posta z którego możecie pobrać go na własny użytek: Organizer.


Luty obfitował w książki, które pochłonęły mnie bez reszty. 
Najpierw  kilka słów o "Igrzyskach śmierci". Przede wszystkim najpierw przeczytałam książki. Dwie pierwsze części czyta się szybko i przyjemnie. Trzecia na początku jest po prostu nudna, pozostałe dwie przeczytałam w przeciągu jednego dnia, trzecią męczyłam kilka. Język nie jest najambitniejszy. Rozumiem, że grupa docelowa to nastolatki, ale uważam, że poziom powinniśmy zawyżać. Film mnie rozczarował.
"Zmień chemię na jedzenie" to hit blogosfery. Sięgają po nią wszyscy, którzy interesują się zdrowym odżywianiem. Również ją znalazłam w Biedronce ( tak to mój ulubiony sklep :P). Ciekawa, napisana prostym językiem. Zmusza do refleksji. Ja dzięki niej przestawiłam się na stewię oraz kupowanie warzyw i owoców na straganach. Zamierzam zastosować więcej rad autorki, ale wszystko w swoim czasie.  


Poszukiwania kosmetycznych ulubieńców trwają w najlepsze. Szampon, który będzie dobry dla moich włosów jest nieuchwytny. Za to znalazłam już odżywkę.
Ultra Doux to mistrz! Świetnie radzi sobie z moją czupryną. Wygładza końcówki , nadaje im blask i ułatwia rozczesywanie. Szczerze powiem, że nie wierzyłam w działanie odżywek aż do momentu gdy  kupiłam tą. Nakładam ją od połowy głowy bo inaczej obciąża moje włosy.
Pomadka Maybelline Colorsensational kolor 140 Juicy Bubblegum. Nie lubię szminek o perłowym wykończeniu. Od dłuższego czasu szukałam czegoś odpowiedniego na wiosnę. Chociaż wydatek prawie 30 złotych to stanowczo za dużo jak dla mnie tym razem się skusiłam. Niestety bardzo trudno znaleźć w drogeriach coś spełniające moje oczekiwania więc jak tylko ta pomadka pojawiła się na horyzoncie wiedziałam , że muszę ją mieć. Piękny kolor i satynowe wykończenie(szkoda, że nie matowe) rekompensują wysoką cenę.  Szczerze  zastanawiam się nad nowymi szminkami z Golden Rose UltraMatt. 

sobota, 25 stycznia 2014

Inspirujące linki.

Przedzieram się do Was dziś przez gąszcz notatek. Jest ich coraz więcej, ale jakoś się tym specjalnie nie martwię bo koniec sesji coraz bliżej. Wtorek (4.02) będzie dniem kiedy znów będę mogła wyzwolić z siebie kreatywność po prostu wrócę do świata żywych. W przerwach pomiędzy nauką najczęściej sięgam po komputer. Wiem, że to nie zdrowe bo umysł nie odpoczywa, ale niestety nie umiem odmówić sobie tej przyjemności. Jednak nie jest to czas zmarnowany bo ląduje na stronach i blogach , które bardzo mnie inspirują i motywują . Chciałabym Wam  dzisiaj podrzucić kilka z nich może coś Wam się przyda, albo chociaż spodoba?
Michalpasterski.pl podsuwa inspirujących nastolatków. - Zawsze wiedziałam, że dzieciaki mają wielki potencjał. Jako brzdąc pisałam opowiadania, budowałam z lego i tworzyłam niesamowite historie w kilka sekund. Niestety nie było mi dane stworzyć aplikacji, a nie porzucić szkoły ( choć bardzo się starałam- niestety wtedy nauczanie w domu praktycznie nie było znane w Polsce). Za to na pewno nie przejmowałam się jedzenie, "wciągałam" wszystko co mi smakowało, a najchętniej biegłam z tym na dwór bo szkoda mi było czasu na siedzenie w domu. Nigdy nie wątpiłam w to, że najmłodsi inspirują. Często dużo bardziej niż dorośli.
Designyourlife.pl - Organizer. - Idealny kalendarz to nie lada wyzwanie ja co roku zmagam się z nim i nie potrafię się zdecydować ze względu  na format czy ułożenie stron w środku. Alina z designyourlife.pl podsunęła mi genialny wynalazek. Same zobaczcie jak wygląda. Jak wiemy styczeń jest ciężki miesiące pod względem finansowym więc wszystko wydrukowałam na swojej drukarce, a za zbindowanie zapłaciłam zawrotną sumę - 2,60 zł.
Zyciejestpiekne.eu o wczesnym wstawaniu.- Oj chyba muszę zmienić trochę swoje poranki. Od kilku dni mam problem ze wstaniem z łóżka.  Jeśli nie mam zobowiązań poza domem to nie ma opcji na wstanie razem z budzikiem. Co najmniej 3 razy zmieniam godzinę pobudki. 
Catherinetheowner.pl - DIY Business.- z wielką przyjemnością biorę udział w tym cyklu niestety ostatnio trochę sobie odpuściłam ze względu na święta i studia. Jednak w ferie zamierzam  dokładnie przestudiować każdy post i zaplanować własną firmę.
Catherinetheowner.pl/-Bądź bohaterem i uratuj zmarnowany dzień.- w sesji jest ich bardzo mało, ale  w semestrze mogłabym naliczyć całkiem sporo zmarnowanych dni . Chyba czas najwyższy regularnie je planować, a nie zabierać się za to tylko wtedy gdy wszystko wali nam się na głowę.
Zobaczcie co się dzieje w Krakowie. Chciałam zrobić zdjęcie przez otwarte okno "niestety" zaatakował mnie śnieg.

niedziela, 19 stycznia 2014

Jak przeżyć SESJĘ?

Nieodwracalnie nadchodzi czas egzaminów i zaliczeń.W związku z sesją nie mam czasu na szycie i życie. Dlatego tylko taki post mogę Wam dzisiaj zaproponować. Każdy ma swoje sposoby na organizację w tym trudny czasie. Ja chciałabym się z Wami podzielić moimi rozwiązaniami.  Za nim jednak do tego przejdziemy muszę Wam się przyznać, że znalazłam w sieci genialny blog, który nie ułatwia mi nauki http://designyourlife.pl.  Nieszczęsny Internet pozbawia nas dobrych wyników.
1. Planowanie- rozpisanie wszystkich egzaminów, zaliczeń i kolokwiów to podstawa. Nie trudno pogubić się w gąszczu dat. Ja w poprzedniej sesji zimowej pomyliłam godzinę jednego z egzaminów i od tamtej pory wszystko skrupulatnie notuję. Warto rozpisać sobie również dni i godziny w których się uczymy. Zawsze jest to większa motywacja do pracy.
2. Zdrowe przekąski- warto się w nie zaopatrzyć przed rozpoczęciem nauki. Dobrze wiemy, że każda wymówka jest dobra żeby ją przerwać nie inaczej jest z wyjściem do kuchni. Wystarczy, że któryś z domowników tam będzie i nas zagada. 

3. Wspomaganie- nie każdy tego potrzebuje. Ja jestem jedną z tych osób, która sięga po suplementy diety rzadko. Jednak czas sesji zmusza mnie do tego. Nie wiem czy działają substancje w nich zawarte czy to efekt placebo ważne, że łatwiej jest mi się po nich skupić.
4.Kubek termiczny- najczęściej mi się przydaje poza domem. Jednak gdy temperatura spada, a ja nie mam czasu biegać i co chwilę robić nowej herbaty kubek ratuje mi życie.


5. Własne notatki- zbawienne. Wiele zapamiętuje gdy je robię. Nie mam problemów z rozczytaniem się i zawsze wiem gdzie co jest.
6. http://coffitivity.com - Gdy nie mogę się skupić i nic mi się nie klei, a myśli biegają wokół bloga lub szycia odgłosy kawiarni uspokajają mnie i wprowadzają w odpowiedni nastrój.

wtorek, 31 grudnia 2013

Ulubieńcy ułatwiający życie 2013

Mam nadzieję , że znajdziecie czas na przeczytanie tego posta pomiędzy przygotowaniami do tej niesamowitej nocy. Chciałabym przedstawić Wam moich ulubieńców "technicznych" tego roku. Statystycznie każdy ułatwia mi życie chociaż raz dziennie. Dlatego polecam Wam je z całego serca bo upraszczanie swojej codzienności nie jest niczym złym.A ile czasu można dzięki temu zaoszczędzić!

1. Kalendarz- przede wszystkim dzięki niemu moja głowa jest lżejsza. Kiedy czuję, że mój mózg zaraz wybuchnie to pierwsza rzecz po którą sięgam. Spisuję myśli, planuję i od razu czuję się lepiej. Czasem to lepsze na ból głowy niż lek przeciwbólowy.
2. Netbook Toshiba - mój wybawca. Lekki, z długo trzymającą baterią sprawdza się podczas podróżowania. Nawet gdy wracam do domu ( 9 godzin jazdy) daje radę. Polecam również wszystkim dla których ważna jest jakość dźwięku- wbudowane głośniki są naprawdę niesamowite. 


3. Telefon z Androidem- kiedy go wybierałam nie wiedziałam co mnie czeka. Nie zdawałam sobie sprawy z ilu aplikacji będę mogła wybierać i jak one wpłyną na moje życie. Obecnym hitem jest Endomondo, który jest niezbędne dla mnie jako początkującej biegaczki oraz Mój Kalendarzyk dzięki, któremu nic mnie nie zaskoczy. MobileMPK ratuje mnie gdy kończy się mój pakiet internetu.
4. Zegarek- otrzymałam go w prezencie na 20 urodziny. I chociaż większość tych, którzy nie mają czasomierzy twierdzą, że przecież telefony zastępują je idealnie ja się z tym nie zgadzam. Gdy temperatura jest niska nie mam ochoty szukać telefonu w torebce, a na egzaminach nie lubię tego robić bo stres i tak jest wystarczający. 


5. Okulary- choć moja wada jest niewielka polecono mi je zrobić ze względu na kierunek studiów. Duża ilość czasu spędzana przed monitorem i przeczytanych książek wpływa na mój wzrok nie najlepiej.
6. Słuchawki douszne- ze względu na specyficzną budowę uchę te słuchawki i słuchawki nauszne są jedynymi , które mogę używać. Wszystkie tanie wersje niestety odpadają. W zimie gdy noszę czapkę wolę używać tych ponieważ lepiej słyszę dźwięk. Są też wygodniejsze gdy uprawiam sport.


7. Hit roku - torba Wittchen- kupiona w Lidlu. Duża, pojemna, świetnej jakości. Przed zakupem sprawdzałam ceny regularne podobnych modeli w sklepie firmowy- to prawie 600 złotych. Moja mama dorwała ją dla mnie w Lidlu za 250 złotych można powiedzieć, że zrobiłam interes roku. Elegancka i pasująca do wszystkiego świetnie sprawdza się w podróży i na uczelni.

8. Aparat Nikon D5100- czyli główne narzędzie pracy przy tworzeniu postów. Dostałam go na 18 urodziny z 2 letni opóźnieniem. Nie znam jeszcze wszystkich jego możliwości, ale fotografia to nie moja najmocniejsza strona. Mój narzeczony jest dużo lepszy w roli fotografa niż ja. W każdym razie całym sercem mogę polecić go wszystkim, którzy mogą i chcą sobie zafundować pierwszą "lustrzankę".
Na ten Nowy Rok chcę Wam życzyć miłości, zdrowia uśmiechu i spełnienia marzeń!

piątek, 8 listopada 2013

Organizacji ciąg dalszy

Kalendarze nigdy nie miały u mnie łatwo. Zazwyczaj po miesiącu wytężonego użytkowania lądowały głęboko w szufladzie. Jednak ten rok akademicki jest nacechowany dużą ilością zajęć. Wciąż gdzieś biegam, coś piszę czy załatwiam. Muszę być zorganizowana bo inaczej zginę. Na pewno macie czasem uczucie przepełnionej myślami głowy? Mi wtedy najbardziej pomaga zapisanie wszystkiego. Pomimo tego, że przecież te sprawy i tak trzeba załatwić , a problemy rozwiązać jakoś lżej jest człowiekowi na duszy.
Nigdy nie inwestuje w kalendarze majątku. Jasne podobają mi się w skórzanej oprawie najlepiej z wymiennym wkładem, ale wiem, że w moim przypadku nie zdadzą egzaminu. Po pierwsze szybko się nudzę, a rok to i tak długo. A poza tym jestem dość roztrzepana więc tylko patrzeć jak któraś z moich ulubionych herbat na nim wyląduje. Niestety lubię aplikacji. Jestem staroświecka i chociaż wielu z nich używam, żeby ułatwić sobie życie te organizacyjne odpadają.
W kalendarzu bądź co bądź z Biedronki stosuje metody tygodniowej rozpiski. Zapisuje wszystkie zajęcia łącznie z tymi na Uniwersytecie, zakupami  czy prasowaniem. Później po kolei oznaczam odpowiednim kolorem. Żyje z tym organizerem ponad 3 miesiące i to chyba najdłuższy żywot kalendarza w moim domu i torebce.Zrobiłam dla Was kilka zdjęć żebyś mogli zobaczyć o czym mówię. Nie ma zbyt wielu zbliżeń jego wnętrza bo bardzo nie lubię swojego pisma.



P.S. Już jutro relacja z "Mam start-up w branży mody".  

czwartek, 7 listopada 2013

Długoterminowy plan działania

Gdy chodzi o biznes warto być dobrze zorganizowanym. Plan działania ułatwia dotarcie do celu. Ja sama również wypisałam sobie kilka najważniejszych punktów na drodze do własnej firmy. Gdy je upublicznię trudniej będzie się wykręcić się z realizacji.
1. Wizyta w AIP.- To można uznać za odhaczone.  Rezultaty są całkiem niezłe, a nowa perspektywa daje szersze spojrzenie na świat.
2. Kursy- internetowe i nie tylko.- Świetna strona polecona na blogu Kasi Coursera.org oferuje szeroką gamę szkoleń z wybranych uniwersytetów. Wyzwanie podjęte. Obecnie realizuję kurs Design Thinking for Business Innovation. W planach mam jeszcze jeden. Stacjonarnie zamierzam w styczniu rozpocząć kolejny kurs szycia, który da mi nowe praktyczne umiejętności.
3.Kierunek stypendium naukowe- założeniem, które będę realizować cały rok akademicki jest zdobycie jak najlepszych ocen, aby otrzymać stypendium naukowe, które będę chciała poświęcić na rozwój biznesu. Wiedząc, że oprócz ocen ważne są również inne aktywności studenckie zaangażowałam się w pracę samorządu studenckiego ( jestem przewodniczącą komisji rewizyjnej). Podobno potwierdzone certyfikatami kursy też  zaliczają więc jeśli zdam "egzaminy" na koniec kursów z Coursery dostanę jeszcze kilka dodatkowych punktów.
4.Poszukiwanie kapitału i dopracowanie pomysłu-  niestety urząd pracy nie jest dla mnie osiągalny ze względu na naukę, a AIP nie oferuje żadnych dotacji na nowe firm. Obecnie jedną z niewielu perspektyw jest Unia Europejska. Po zebraniu większej ilości informacji zamierzam się zabrać za pisanie biznesplanu.
5.Książki, książki i jeszcze raz książki- rozglądałam się już za kilkom lekturami związanymi z start-up'ami. Listopadowy budżet nie przewiduje nowych zakupów więc liczę  na św. Mikołaja, który już się zbliża. Niestety krakowskie biblioteki nie są najlepiej wyposażone, a poza tym nawet jeżeli książki się w nich znajdują niechętnie są wypożyczane.
 To na razie najważniejsze założenia. Na bieżąco będę informować Was o postępach. Plan  jest ambitny, ale nie niemożliwy. Organizacja  to ważna cech w biznesie, ale uważam, że spokojnie można ją wypracować. Mi samej wiele jeszcze brakuje.
P.S. Od czego kobiety zaczynają wielkie zmiany? Od wizyty u fryzjera oczywiście. Mnie moja czeka już jutro mam nadzieję, że dzięki niej zdobędę jeszcze więcej energii do działania.